Sch. SCHOPENHAUER Gdańsk

Witajcie!
Tak sobie pomyślałam, że zacznę pisać krótkie i rzeczowe ”recenzje” miejsc/restauracji/kawiarni, które miałam okazje odwiedzić! Jest ich kilka, dlatego… czemu by nie?

Dzisiaj kilka zdań na temat

Sch.Schopenhaur

ul.Św.Ducha119/121 GDAŃSK

Ich strona na facebooku

Jestem wielką fanką gofrów. Kiedyś nawet mówiłam, że w życiu to ja mogę jeść tylko i wyłącznie pierogi oraz gofry. Nic innego mi do szczęścia nie potrzeba.
Dlatego, gdy pewnego dnia Paweł wysłał mi link z tą oto restauracją zdecydowaliśmy, że koniecznie musimy kiedyś tam pójść. Zbieraliśmy się z pół roku, aż wreszcie w zimową, białą i mrożną sobotę zawitaliśmy w progu królestwa bajgli i waffli!

Moje pierwsze wrażenie nie było pozytywne. Zeszliśmy do piwnicy. Mało miejsca pomyślałam, ciemno pomyślałam, zimno pomyślałam,ale spoczęliśmy. Obok nas siedziały 3 myślę, że przyjaciółki, które właśnie dostały swoje bajgle. Nie, no i jeszcze się nie najem, przeszło mi po głowie. Otworzyłam kartę 16-17 zł. Boże… i co ja tutaj robię? Sami rozumiecie, jestem studentem… a na plaży w Sopocie w środku lata sprzedają po 5 złotych no jest różnica 😀

Patrze zrezygnowana na Pawła, ale on dojrzał  ”waffel z domowym karmelem, masłem orzechowym, prażonymi jabłkami i preclami” i chciał. A on zwykle chce…mięso, musieliśmy zostać! Ja wybieram na goferka na wytrawnie, ponieważ nie jadłam jeszcze obiadu.
Mój ukochany poszedł do góry złożyć zamówienie, zawołał mnie a ja postanowiłam tam zostać. Światło lepisz, cieplej i jakoś tak przytulniej. Dojrzałam na parapecie gry planszowe, wybrałam bierki, przynajmniej mieliśmy co robić..

Powoli zmieniałam swoje zdanie na temat tego miejsca.
Sądzę, teraz tak z perspektywy czasu, że zwyczajnie brakowało ruchu, pędu, rozmów i śmiechu w tym miejscu. Zapewne w wakacje jest tego pod dostatkiem!

Nareszcie przyszło nasze zamówienie. Och podane było cudownie! Takiego kształtu gofrów jeszcze nie widziałam. Po pierwszym gryzie już doskonale wiedziałam, że są naprawdę wybornie dobre. Było w nich coś innego. Nie potrafię określić co dokładnie, ale naprawę było pysznie!

Czy się najadłam?
Generalnie myślałam, że nie… ale po krótkim spacerku faktycznie czułam się najedzona. Paweł z kolei czwartą część już ledwo mieścił, ale dał radę i był bardzo, bardzo zadowalany.

Czy polecam?
Polecam raz pójść i spróbować, bo naprawdę warto! Ale… nie będę tam często wracała mimo, że naprawdę bardzo mi smakowało.
Dlaczego?  A no bo…jest tak wiele super innych miejsc, że zdecydowanie muszę dać im szansę! 😀

Pozdrawiam was cieplutko!

Dodaj komentarz