BATONY ORAZ PODUSZKI PROTEINOWE – SportDefinition

Witajcie!
Ostatnio mam wielką frajdę z próbowania zupełnie nowych rzeczy, choć nie zawsze są one naturalne. Wychodzę z założenia, że przeżyje te eksperymenty, skoro inni dają rade na codziennym McDonaldzie :D! Taki mój mały żarcik!
Dzisiaj przychodzę z recenzją ”płatków” białkowych oraz batonów proteinowych formy SportDefinition.
Ciekawi?

Paczuszkę z prezentami dostałam dosyć dawno, ale nie zjadłam wszystkiego od razu, więc dopiero teraz moje słowa wypłyną z mojego żołądka.

Nie będę analizowała składu, macie go na stronie producenta.

 

20160905_111356

 

ZACZNIJMY!

SportDefinition That’s The Whey Sticks – 30g

CENA: 3,99
30g
SMAKI: czekolada, toffi, vanilia153kcal B 8,1g W 9g T 8,9g

SportDefinition That’s The Whey Bites – 100g

CENA: 9,99
100g
SMAKI: czekolada, toffi, vanilia
510kcal B27 W29,9g T29,6g

20160905_111256

Potraktuje wszystko bardzo podobnie, ponieważ batony i płatki są z jednej rodziny, tylko podane w innej formie.

Zacznijmy od tego, że najbardziej wyczuwalny jest posmak masła orzechowego, prażone orzeszki ziemne są pierwsze w składzie, wiec nic dziwnego.
Wielbicieli peanutbatter zdecydowanie zadowoli baton od pierwszego gryza, inni będą mieli niemały problem.
Uwielbiam ten rodzaj tłuszczu, ale muszę mieć naprawdę dobry dzień, żeby być w stanie zjeść więcej niż 3 łyżki pod rząd, dlatego za pierwszą próbą nie było ze mną łatwo…

Łeeee tam to nie ma smaku ”poduszek” z dzieciństwa…

No nie ma….smaku… ale chrupkość i wygląd zdecydowanie.

Pierwsze wrażenie już za mną. Nie jest tym, czego się spodziewałam. No dobra… przecież chyba byłam tego świadoma.

Jak już wspomniałam, królują fistaszki, następnie białko, serwatka, która nadaje smak.

Na początku nie czułam różnicy, wszystkie smakowały tak samo, czy to czekolada, czy toffi, czy vanilia… Z czasem nie mogłam oderwać się od czekolady- mój faworyt.

Druga sprawa jest taka,że się nie polubiliśmy od początku, dlatego cieszę się, że odwlekałam napisanie tego posta w czasie…

       Dlaczego to nie była miłość od pierwszego wejrzenia?
Zamulało mnie. Jakoś tak za dużo smaku? Nie wiem jak to wytłumaczyć. Mdliło.
Dlaczego teraz zajadam się aż mi się uszy trzęsą?
Nie pytajcie, kobieta zmienną jest.

20160905_111438
Siedzę sobie, piszę i jem. Rozgryzam na pół, wyciągam środek jak w dzieciństwie i cieszę się tym małym rytuałem.

Magia tkwi w delektowaniu się, nie polecam zjadać tego w biegu. Wtedy smakują najlepiej.

No i najlepsze na koniec… są bardzo syte. Kiedy to odkryłam przestałam szukać słodyczy po obiedzie. Wystarczyła jedna, dosłownie jedna mała poduszeczka, aby nasycić kobiece wymagania wobec deseru.

Podsumowując:
Bardzo polecam jako dodatek do diety, gdy najdzie nas wielka ochota na powrót do śniadania pt.”płatki z mlekiem”. Super nadaje się jako zaspokojenie głodu na słodycze. Mały gryz a daje rade! No i największa zaleta- można paczuszki zabrać wszędzie nie martwiąc się o krzyczące z półki ”mamo weź mnie” słodycze 😀

Do następnego!

 

 

 

 

 

 

1 Comment

  1. I would like to thnkx for the efforts youve put
    in writingg this web site. Im hoping the same high-grade web site post from you in the upcoming also.
    Actually your creative writing skills has inspired
    me to get my own blog now. Actually the websiteging is spreading its wings fast.
    Your write up is a good example of it.

Dodaj komentarz