POSTANOWIENIA- tylko z nimi nie przesadźcie!

Nowy rok i nowe postanowienia! Fajna sprawa!

Czy ja je robię? Chyba nigdy nie robiłam, ale w tym roku mam ich troszeczkę.  W 2015 wszystko odwlekam, dlatego zrobiłam sobie listę celów I raczej życiowych niż rocznych. Nie o tym dzisiaj, bo uważam, że jak chcemy coś zmienić to najlepiej TERAZ.


Z racji tematyki mojego bloga chciałabym napisać o zagrożeniach związanych z…. obsesją na punkcie ćwiczeń, odżywiania, zdrowia itd. Jedni was (w tym ja) są bardzo niewytrwali w tym co sobie zakładają, za to inna grupa ludzi popada w skrajności i pilnuje każdego aspektu związanego z postanowieniem oraz świruje na jego punkcje.

ZABURZENIA! TEMAT NA DZISIAJ.

Anoreksja, bulimia, kompulsywne jedzenie, anoreksja sportowa, ortoreksja, pregoreksja ….

1. Nie jestem nastolatką, to mnie nie dotyczy.

Czy na pewno? Każdy z nas uwielbia statystyki, wiem, wiem, ale inaczej się nie da.
Amerykańska fundacja Renfrew Center, która specjalizuje się w pomocy kobietom cierpiącym na zaburzenia odżywiania podaje, że liczba pacjentek w wieku ponad 35lat w ciągu ostatniej dekady wzrosła aż o 42%. Obecnie aż 46% chorych przekroczyło trzydziestkę.
Ameryka…Ameryka… Żyjemy przecież w Polce! Racja, ale u nas nie przeprowadzono takich badań. Należymy do tego samego kręgu kulturowego, wiec powinniśmy  spodziewać podobnych wskaźników. Koordynator Ogólnopolskiego Centrum Zaburzeń Odżywiania mówi ”Większość zgłaszających się do nas po pomoc to nie nastolatki, tylko kobiety między 20 a 25 rokiem życia”.

Kult szczupłości atakuje nas wszędzie. Ostatnimi dniami atakują mnie posty pt.”Wracam na czyste tory” ”Nareszcie czysta micha” ”Od dzisiaj brak cheatów” ”Wyglądam jak świnka” ”Ale mnie zalało”…’można by zacytować tutaj miliony takich wpisów! A co mnie najbardziej w tym dziwi? Piszą to dziewczyny, które są bardzo szczupłe i mimo ”zalania” mają widoczne absy!
Mam nieco inne podejście niż większość fit ludzi do jedzenia i troszeczkę mnie to przeraża. Sama mam ochotę pozmieniać moje żywienie, ale tak wiecznie być pod kontrolą wagi kuchennej, ciągle myśleć o masie, redukcji… Do czego to zmierza?

Może przesadzam! Bardzo, bardzo możliwe! Przecież nie mam za bardzo styczności z innym środowiskiem. Troszeczę jestem zamknięta w tych fit blogach i portalach.

2. Ja tylko dążę do zdrowego stylu życia. 

Hmmm… już kilka razy wspominałam o tym, że promuję ZDROWE PODEJŚCIE DO ŻYCIA. I jeśli Twoim faktycznym celem, jest zmiana nawyków to super! Najważniejsze to nie przekroczyć tej magicznej (i cienkiej) granicy między zdrowiem a obsesją. Sama za często myślę o tym co trafi na mój talerz, ale (na szczęście?) trafiają na niego czasami różne ”niezdrowe” posiłki (wcale tak nie uważam, ale według mojego fit-świata są one niezdrowe). O samej fitoreksji już pisałam TUTAJ apeluję o przeczytanie 🙂

I jeśli….

3. Usłyszysz dzwonek alarmowy…

I dojdziesz do wniosku, cała twoja aktywność życiowa skupia się na jedzeniu i ćwiczeniach (pomijam tutaj wszystkich zawodowców, bo na tym polega ich życie… i chociaż sama uważam siebie za przyszłego zawodowca-niekoniecznie fitnessowego- nie chciałabym, żeby te dwa aspekty rządziły moim umysłem, wiec zastanów się czy chcesz, aby zawładnęły Twoim) a jesteś zainteresowany tylko tym, jak zadbać o swoje zdrowie fizyczne i PSYCHICZNE… masz problem.

NAPRAWDĘ UWAŻAM, ŻE JEŚLI KTOŚ NAUCZYŁ SIĘ ZDROWYCH NAWYKÓW NIE MA CO SIĘ MARTWIĆ O SWÓJ WYGLĄD CZY ZDROWIE.

Kiedy nie mam pod ręką lunchboxa i jestem w sklepie automatycznie łapię za jabłko, jogurt naturalny, bułkę żytnią. Robię to nieświadomie, bo tak się nauczyłam. Nie ma sensu wiecznie o tym myśleć, bo ZWARIUJEMY. Nauczymy się zdrowych wyborów i kierujmy się nimi, a jeśli najdzie nas wielka ochota na coś niezdrowego, to nie ma co się martwić i zjeść. Skoro przez większość swojego życia jesteś SLOW to kilka fast może tylko pomóc 🙂

W KWESTII POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH

Błagam was o zmianę nawyków i dostosowanie ich do własnego życia.

1. Trening TAKI JAKI LUBICIE I SPRAWIA WAM PRZYJEMNOŚĆ  3 razy w tygodniu po 40 minut.
2. Zasada 80-20. Uwielbiam ją, chociaż może i nie wszystkim pasuje, ale ja uważam, że równowaga w przyrodzie musi być, żeby NIE DOPROWADZIĆ DO ZABURZEŃ! 80% posiłków w tygodniu powinno być zdrowych (pamiętajcie, że dla każdego co innego jest zdrowe, jedni dobrze czują się na diecie z większą ilością tłuszczy, a inni na wysokowęglowodanowej, nie idź za modą tylko za swoim organizmem), a 20% to nasze nieczyste i bardzo samolubne zachcianki 😀
3. Spokój. Wolno i bez pośpiechu. Gdy się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy. Sama muszę się nauczyć, że 5 minut mnie nie zbawi, a będzie zbawienne dla mojego samopoczucia.
4 SŁUCHAJ SIEBIE!
a) Nie przesadzaj z wyczerpującym treningiem, który podnosi poziom kortyzolu- hormonu stresu.
b) Jeśli nie masz czasu na odpoczynek (stresująca praca, trening, rodzina, dzieci, obiady itd) postaw na jogę czy streatching.
c) Nie idź za modą na jakąkolwiek dietę, sama ustal co tobie służy i trzymaj się tych zasad.

TRZYMAM ZA WAS KCIUKI! I ZA SIEBIE RÓWNIEŻ!


Moje postanowienie w większym stopniu opierają się na trybie życia i rozwoju osobistym, ale w kwestii treningów i planu żywieniowego też bym chciała odrobinę zmienić.
Spytałabym was, czy chcecie taki post, ale (choć statystyki mówią, że sporo was wchodzi na fitole) nie jesteście skłonni do komentowania, więc decyzję zostawię sobie 😀

10 Comment

  1. Wow ale super post! Wreszcie ktoś fit z normalnym podejściem! Dzięki!

  2. Dziękuję! !

  3. Anonimowy says: Odpowiedz

    Całkowicie się z Toboą zgadzam. Ja przez to, że chciałam szybko schudnąć wpadłam w sidła kompulsywnego jedzenia. Walczę z tym, ale cóż, nie zawsze wychodzi. Mam nadzieję, że nowy rok będzie pomyślny i uda mi się z tym wygrać 🙂

  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

  5. Trzymam kciukasy!!!!

  6. Anonimowy says: Odpowiedz

    Super, że piszesz takie posty. Uwielbiam Cię. I Twoje podejście do życia! Zawsze jesteś taka radosna, pozytywna, pełna energii… 🙂
    Kiedyś sama chciałam być fit – najpierw ograniczyłam słodycze, potem mąkę pszenną, patrzyłam na skład WSZYSTKIEGO, a następnie ograniczałam tłuszcze, węglowodany, białko… Tak się zafiksowałam na punkcie ćwiczeń i "zdrowego" (bo w tak małych ilościach, to już wręcz niezdrowe) jedzenia, że wpadłam w anoreksję. Tylko, że dopiero później to zauważyłam. Wcześniej wmawiałam sobie, że wszystko jest okej. Że przecież głodówki 40-sto godzinne głodówki to nic złego, że to niesprawiedliwe, że bolą mnie wszystkie kości i nie mam siły i warunków, by ćwiczyć. Taaak, ta choorba jest okropna. I bardzo się cieszę, widząc, że są w tym społeczeństwie jeszcze osoby, które potrafią jeść normalnie. Zdrowo owszem, ale normalnie. Nie panikują, gdy zjedzą czekoladkę – tak jak Ty nie przywiązujesz do tego ogromnej wagi 🙂
    Życzę wszystkiego dobrego i obyś się nie zmieniała!

  7. Anonimowy says: Odpowiedz

    Coś wiem o obsesji. Sama chorowałam na anoreksję. Teraz jestem, że tak powiem : po między. Zawsze wszystko zaczyna się niewinnie, a później startuje reakcja łańcuchowa. Najważniejsze to nie dać się zwariować i nie być zbyt podanym na wszystkie fit posty.
    Swoją drogą z chęcią bym poznała twoje postanowienia noworoczne 🙂

  8. UWIELBIAM CIE!

  9. Witaj ! Nominowałam twój blog do Liebster blog Award, proszę zajrzyj w wolnej chwili http://gotowanietoproste.blogspot.com/2016/01/liebster-blog-award.html

  10. Johna126 says: Odpowiedz

    I appreciate, cause I found just what I was looking for. You have ended my 4 day long hunt! God Bless you man. Have a great day. Bye fababedeebbc

Dodaj komentarz