MOJE ULUBIONE ŚNIADANIE

Dzisiaj o moim ulubionym śniadaniu. Często pod zdjęciami na instagramie dostaję pytania, więc teraz witam Cię w moich skromnych progach i zapraszam dalej po przepis:)

Jak się na coś uprę, to potrafię jeść tak długo, aż organizm mi nie powie, że ma dość. Raczej nic mi się nie nudzi, po prostu czuję, że już nie mogę 🙂 Tak było z jajkami, tak jest teraz z twarogiem.

Czasami bywam monotonna w tym, co jem. No tak już jest, że  jak coś jest pyszne to nie chcę z tego rezygnować 😀 I NIESTETY zawsze nadchodzi taki czas, gdzie mój organizm zwyczajnie przestaje pewien produkt tolerować. NA SZCZĘŚCIE odpuszcza po kilku miesiącach. Czasami szybciej czasami wolniej. Tak było z jajkami. W liceum potrafiłam jeść omlet na śniadanie, omlet na 2 śniadanie, jajecznicę na obiad, jajka na miękko na podwieczorek, kanapki z jajkiem na kolację… itd itd. no nie dziwię się, że zwariował 😀

Zawsze, ale to zawsze będę powtarzała, że należy słuchać siebie. Jest tak, że ja nie mogę czegoś, a dla kogoś innego ten składnik jest niezbędny do normalnego funkcjonowania. Doskonale jednak sobie zdaję sprawę, że z taką monotonią w diecie to ja daleko bym nie zaszła 😀 No cóż poradzić, jak mi się tylko jajców chciało! No i bach. Pół  roku bez mojego przysmaku. Teraz doceniam białka jeszcze bardziej. Uwielbiam omlety. Ograniczam jajka do śniadania, ewentualnie jestcze do drugiego śniadania. Na razie wszystko jest ok <3 Gorzej się ma mój ukochany twaróg z którym ostatnio przeginałam. Poczekam i znowu zacznę przeginać? Pewnie tak… No co jak uwielbiam? Popróbuję w tym walczyć, bo tak jak w ćwiczeniach ważne jest, żeby zmieniać co jakiś czas swój trening (bo mięsnie się przyzwyczajają) tak samo ważne jest, żeby nie jeść ciągle tych samych produktów. Może kiedyś Zielińska zmądrzeje! Tymczasem przepis na moje ukochane: omleciki, omleta, tosty, gofry i co tam jeszcze nie wymyślę 😀 Jedzenie musi dobrze wyglądać. Moja filozofia 😀

Przepis pochodzi z mojego ulubionego bloga wspaniałej wonderwoman! Polecam serdecznie http://belikewonderwoman.blogspot.com/

PRODUKTY:
-2 białka
1 żółtko
-ok 15g odżywki białkowej (nie musicie jeśli nie macie) + jeśli macie ochotę na wytrawne, to pomińcie odżywkę (no chyba, ze macie neutralną w smaku)
– ok 2-4 a nawet czasem 5 łyżek mąki (ostatnio pokochałam kukurydzianą)
– jeśli macie ochotę to dodajcie posiekane orzechy, pestki dyni, słonecznika, sezam, suszone owoce itp lub jeśli na wytrawnie, to dodajcie ulubione składniki np. szynkę z piersi indyka/kurczaka, cebulkę, paprykę itd + przyprawy

                                                                   WYKONANIE:
Ubij białka na sztywną pianę (po odwróceniu naczynia musi zostać na dnie a nie spływać po ściankach) następnie dodaj resztę wybranych przez Ciebie składników i chwilę jeszcze zmiksuj wszysko. Gotową masę wlej w jakiej chcesz postaci, na/do nagrzanego naczynia. Cała filozofia!

 

 

 

1 Comment

  1. Jak kiedyś byłam młodsza, to też jadłam ciągle to samo, dopóki mi się nie znudziło. Teraz już chyba z tego wyrosłam, chociaż czasami muszę się pilnować, żeby moja dieta była urozmaicona. ^^

Dodaj komentarz